poniedzia?ek, 6. maja 2013
#2
Oczami byli ślepi wędrowcy,
trędowaci na piedestale,
z rękoma wyciągniętymi w stronę władzy.

To ja,ja,ja.

Lubieżne mlaskanie sprośnych starców,
Umierałaś.
A wówczas wschodziło słońce.

Ich zęby najgłębiej,
najgłębiej,
jak szkarłatu ogrom kuli,

znikają

daleko,

gdzieś tam nieokreślone.

... comment